Menu Nawigacji Stron

NIEZALEŻNA SZKOŁA ENERGO-INFORMACYJNEGO ROZWOJU

Kim jesteśmy?

Samoidentyfikacja, wyrażenie kim i czym jestem, są kluczowymi sprawami dla każdej jednostki. Jest to także podstawą dla każdej organizacji. Czy system DEIR ma coś wspólnego z pojęciem sekta i jeśli tak, to jakie cechy systemu odpowiadają znaczeniu słowa sekta. Czym są system i organizacja DEIR? Poniższej została podjęta próba zbadania i określenia miejsca DEIR w systemie kształcenia.

Rozpatrzmy w tym celu sam system nauczania w DEIR. Podstawą są książki jako źródło wiedzy teoretycznej i motywacji do dalszej nauki, ponieważ precyzują cele i zestaw narzędzi potrzebny do ich osiągnięcia. Podczas czytania zainteresowany uświadamia, do czego i w jakim stopniu są mu potrzebne opisywane nawyki i na tej podstawie decyduje się na działania praktyczne – udział w zajęciach 1-go stopnia. Przychodząc na kurs, w krótkim czasie nabywa dla siebie niezbędne nawyki. Ten etap przebiega w formie seminarium tematycznego: podstawy bezpieczeństwa energoinformacyjnego. W trakcie zajęć słuchacz dowiaduje się, że jest to tylko część programu kształcenia. Można to już traktować jako uzupełnienie kształcenia w dodatkowej specjalności (jaka to profesja – zostawmy na później). Lepiej sprecyzujmy, co to za zwierz, ten dodatkowy zawód.

Wykształcenie wyższe zawodowe jest następnym, po średnim ogólnym lub zawodowym, etapem w systemie trójpoziomowym i zawiera zestaw usystematyzowanych wiadomości i nawyków praktycznych, które umożliwią rozwiązywanie zadań praktycznych i teoretycznych w danej specjalności. Wykształcenie wyższe, w odróżnieniu od ogólnego, nawet w krajach rozwiniętych nie jest zjawiskiem powszechnym a tym bardziej bezpłatnym.

Opierając się na powyższym opisie, w systemie DEIR można wyodrębnić: wykształcenie zawodowe ogólne – są to trzy pierwsze stopnie, specjalizacja w programie nauczania, fakultety – „Post Energetyczny”, „Miejsce Siły”, „Technika ożywiania przedmiotów”, „Terapia karmy prawdziwej”. Na zawodowe wyższe składają się: stopień czwarty, piąty i „Egregory”. Zajęcia klubowe są pracami laboratoryjnymi, praktycznymi i pomagającymi w przyswojeniu materiału i ugruntowaniu nawyków.

Pracownicy klubowi są stażystami. Wykładowcy specjaliści – do czwartego stopnia- posiadają stopień licencjata, od czwartego i wyżej – tytuł magistra. Pytanie do kierownictwa odnośnie nomenklatury awansu zawodowego: kogo można traktować jako posiadacza tytułu naukowego powyżej magistra, możliwe, że wykładowcę wyższej kategorii.

Ze względu na możliwości czasowe w obecnej chwili przyjęty jest następujący podział szkoleń:  od 72 godzin – krótkoterminowe szkolenia dotyczące konkretnych zagadnień. Zajęcia odbywają się w stałym miejscu pracy specjalistów i kończą się zdaniem odpowiedniego egzaminu, zaliczeniem lub obroną referatu; – od 72 do 100 godzin trwają seminaria teoretyczne i problemowe, gdzie poruszana jest tematyka techniczna, technologiczna, społeczno-ekonomiczna i inne wynikające ze specyfiki branży, regionu, organizacji; – długoterminowe (powyżej 100 godzin) – szkolenie specjalistów w ośrodkach podnoszenia kwalifikacji zawodowych w celu zgłębienia aktualnych problemów nauki, techniki, technologii, społeczno-ekonomicznych wg profilu zawodowego.

Organizacja czasu pracy na poszczególnych stopniach: pierwszy – 4 dni po cztery godziny – 16 godzin; drugi – 3 dni po cztery godziny -12 godzin
; trzeci 3 dni po cztery godziny – 12 godzin – niezbędne przy każdym stopniu zajęcia klubowe 3*2*4=24 godziny. Co w sumie daje 64 godziny, a uwzględniając wykorzystanie czasu i udział słuchaczy w jeszcze dwóch zajęciach fakultatywnych otrzymamy 72 godziny. Tak przedstawia się krótkotrwałe szkolenie tematyczne.Udział słuchaczy w około siedmiu i więcej seminariach programowych to druga rubryka.

Od stopnia czwartego i wyżej szkolenie w systemie DEIR trwa ponad 100 godzin i kwalifikuje się już jako długotrwałe.Wobec powyższego system DEIR można zasadnie nazwać kształceniem profesjonalnym. Jednego jeszcze brakuje w naszych rozważaniach: odpowiedzi na pytanie jakiej profesji uczymy albo chociaż z jakiej dziedziny?

Wypada tutaj pochylić czoła przed ogromną pracą Kiryła Walentynowicza Titowa i przyznać mu rację, że indywidualnym rozwojem jednostki nikt się jeszcze w taki sposób nie zajmował, w rezultacie czego jesteśmy poza kategoriami, co brzmi nawet miło. Nazwanie tego kształtowaniem nowego typu interakcji społecznych jest nieco zawężone. Natomiast określenia: psychologia zorientowana subiektywnie na jednostkę, energoinformatyka, współczesna forma światopoglądu humanistycznego nie dają odpowiedzi jakiego zawodu uczymy oraz, czy taki zawód w ogóle istnieje. Toteż od razu usprawiedliwiam, że próby zrozumienia i określenia zagadnienia powiodły mnie specyficzną drogą.

Zajmujemy się jednostką ludzką, jej doznaniami, źródłami jej psychiki, wykorzystaniem określonego instrumentarium w społeczeństwie, fundamentalnymi prawami świata społecznego i ich zastosowaniem. A wykorzystujemy na takich płaszczyznach np.: kształtowanie i regulacja relacji zarówno interpersonalnych jak również: jednostka – grupa, rozwój osobowości jednostki, optymalizacja psychicznych źródeł człowieka, samoregulacja wewnętrzna jako zapobieganie konfliktom wewnętrznym, budowa efektywnych szablonów zachowań jednostki, oddziaływanie na rzeczywistość społeczną jako narzędzie do realizacji celów własnych.

Powyższe jednoznacznie odnosi się do nauk humanistycznych zgłębiających działalność człowieka w sferach: duchowej, moralnej, kulturowej i społecznej. Jest to jednak zbyt szerokie ujęcie i, moim zdaniem, chodzi o część wspólną socjologii i antropologii. Wyjaśniam dlaczego.

Socjologia (od łac. socius– społeczny i starogreckie słowo λόγος – nauka) jest nauką o społeczeństwie, strukturach i systemach tworzących je i organizujących, zasadach funkcjonowania i rozwoju, instytucjach społecznych, relacjach i wspólnotach. Toteż naszą pracę z warstwą egregorialną można w pełni potraktować jako wykorzystanie systemu reguł w funkcjonowaniu społeczeństwa. Działalność ta jest ukierunkowana na zmianę rzeczywistości społecznej w celu zwiększenia wolności jednostki. Warto tu zwrócić uwagę na dwa interesujące określenia rzeczywistości społecznej.Pierre Bourdieu uważa, że przestrzeń społeczna to usystematyzowane przecinanie się związków między grupami, tj. klasy posiadającej przywilej prawomocnego użycia siły (aparatu przymusu) w stosunku do klas nieuprzywilejowanych. [„Przemoc symboliczna jest to miękka forma przemocy, która nie daje po sobie poznać, że jest przemocą. Polega na uzyskiwaniu różnymi drogami takiego oddziaływania klas dominujących czy uprzywilejowanych na całość społeczeństwa i na klasy podporządkowane, by podporządkowani postrzegali rzeczywistość, w tym samą relację dominacji, której są ofiarą, w kategoriach percepcji i oceny, które wyrażają interes klas dominujących. W ten sposób podporządkowani postrzegają swoją sytuację jako naturalną lub nawet korzystną czy pożądaną dla nich samych, bo postrzegają rzeczywistość społeczną w kategoriach stworzonych przez klasy dominujące w celu legitymizacji ich dominującej pozycji.” -http://pl.wikipedia.org/wiki/Przemoc_symboliczna]. Piotr Sztompka uważa, że przestrzeń społeczna jest siecią zdarzeń w określonym momencie czasu.

Powyższe jest w miarę klarownym odniesieniem do technik egregorialnych omawianych na piątym stopniu.

Nie zatrzymujemy się jednak tylko nad tym. Interesują nas przeżycia podmiotu, jego rozwój, a to już obszar antropologii.Antropologia (st. gr. ἄνθρωπος – człowiek; λόγος – „słowo, mowa” a także nauka) zbiór dyscyplin naukowych badających człowieka, jego pochodzenie, rozwój, funkcjonowanie w naturalnym i kulturowym (sztucznym) środowiskach.

Dlaczego nie odniosłem się do psychologii? Odpowiadam: psychologia zajmuje się procesami, wspaniale je opisuje i systematyzuje, ale prawie w ogóle nie rozpatruje człowieka w ujęciu podmiotowym. Mistrzowsko traktuje człowieka jako „istotę społeczną” i jej (istoty) relacje: jednostka-jednostka i jednostka-grupa, czyli uwzględnia konsekwencje oddziaływań człowieka ze światem zewnętrznym. Upiększa kosmetycznym blaskiem traumy duchowe i sublimuje nowe. Antropologia natomiast próbuje określić istotę człowieka i możliwości jego rozwoju. Takie ujęcie wydaje mi się bardziej na miejscu i uzasadnione.

Oczywiste, że owa analiza jest bardzo powierzchowna, ale w tym momencie nie interesuje nas zagłębianie się w kwestię: „do kogo jesteśmy podobni”, my-czyli DEIR. Jesteśmy unikalni, nasze techniki, system kształcenia i materiały, które dajemy naszym studentom są po prostu unikalne. Przypominam cel niniejszych rozważań: odpowiedzieć na pytanie – kim są nasi absolwenci, słuchacze? „Ekstrasensami”? Brzmi nieco głupawo i kuriozalnie, ponieważ nie jesteśmy w stanie określić tego pojęcia i dowieść swej racji w tym przypadku. Wykorzystajmy w takim razie dotychczasowe informacje. Mówić o nas jako o antropologach kultury tez jest nierozsądnie, bo oznacza świadome przyjęcie zdrewniałych szablonów, ukształtowanych kierunków i głoszenie, że to nam pasuje. Jeszcze dziwniejsze byłoby ubieranie się w szaty psychologów. Zrozumcie mnie dobrze, nie staram się zdeprecjonować powyższych powszechnie uznanych dyscyplin, jesteśmy zwyczajnie inni. Kim, w takim razie jesteśmy? Jakie dziwne zwierzątka kształcimy w naszej szkole?

Długo szukałem określenia. Przychodzą do nas różni ludzie, dyrektorzy, sprzątaczki, menadżerowie i bezrobotni. Czego ich uczymy i jak możemy ich nazwać? I zrozumiałem – nie uczymy ich nowej specjalności, ona jest w nich od zawsze. Jest to rodzaj pracy, do której oni się przygotowywali, uczyli się, którą teraz wykonują. Ale mamy mocne podstawy, aby nazwać ich specjalistami. Dajemy im Specjalność (łac. specialis – szczególny, osobliwy; species – rodzaj, gatunek) – kompleks, nabytych drogą specjalnego przygotowania i doświadczenia, wiedzy, umiejętności i nawyków niezbędnych dla określonego rodzaju działalności w ramach tej czy innej profesji (ślusarz-wykrawacz, ślusarz- mechanik, lekarz-terapeuta, lekarz-okulista, lekarz-stomatolog), a nasza specjalność to: inżynier społeczny.

Kim jest inżynier społeczny? To człowiek znający zasady świata zewnętrznego, potrafiący dzięki temu narysować plan swego marzenia i zrealizować je sam lub z pomocą innych. Uświadamia przy tym siebie, swoje potrzeby, konieczność rozwoju i, osiągając cel, zachowuje swoją wolność, komfort, poczucie własnego „ja”, nie walcząc ze światem i społeczeństwem a harmonijnie z nimi współistniejąc.

Podsumowując, można powiedzieć, że jesteśmy unikalnym systemem kształcenia, dającym unikalną specjalność inżyniera społecznego. Dajemy najwyższą specjalność w wykształceniu.

Z wyrazami szacunku, DEIR POLSKA

Czytaj Więcej

Historia DEIR

192x192

 

BAJKA O DEIR

Historia bajka o systemie „dalszego energoinformacyjnego rozwoju” zaczęła się w 1982 roku, kiedy to do mego gabinetu w administracyjnym budynku kompleksu badawczego jednego z miasteczek wojskowych na Sybirze wpadł pułkownik Piotr Kełdorowski. Zapytał, czy nie miałbym ochoty zrezygnować z projektu, nad którym pracowała moja grupa. Miałem powody, by zastanowić się nad tą propozycją.
Teraz mogę już o tym mówić, ale nawet dziś nie przychodzi mi łatwo napisanie słów „broń psychotroniczna”. Właśnie to stanowiło istotę projektu mojej grupy, niezupełnie „poważnego” – zdaniem ortodoksyjnych wojskowych – i dlatego całkowicie tajnego (chociaż wiem, że w Moskwie istniała jeszcze jedna jednostka, która pracowała nad podobnym projektem także w warunkach całkowitej tajemnicy wojskowej). Czymże jest ta „broń psychotroniczna” lub oficjalnie – projekt CC0709 „Przyjaźń”? Jej istota polegała na ukierunkowanym oddziaływaniu ekstrasensa (lub grupy osób) mogącym powodować w świadomości człowieka (lub ludzi) zmiany, które będą wpływać na jego zachowanie. Na przykład: jeśli w czasie rozmów dyplomatycznych pewien wschodni dyktator będzie miał atak migreny lub zawroty głowy, to prawdopodobnie rozmowy nie dojdą do skutku lub nie przyniosą oczekiwanych rezultatów. Jeśli zaś ten dyktator odczuje agresję, żal, rezultaty rozmów będą raczej negatywne. Jeśli pilot samolotu wojskowego zaśnie lub zasłabnie w czasie lotu, to nic dobrego z tego nie wyniknie. Kiedy w momencie krytycznym dla kraju głowa państwa straci opanowanie i zdecydowanie, władza przejdzie w inne ręce. Poza tym, połączone oddziaływanie grupy ekstrasensów może spowodować zawał serca u leciwego przywódcy państwa lub stymulować rozwój nowotworu u człowieka młodszego. A co może uczynić telekineza ze statkiem kosmicznym… Już nie mówiąc o takich prostych posunięciach jak stworzenie atmosfery chaosu lub nienawiści w rodzinie wpływowego dygnitarza, aby odwrócić jego uwagę od ważnych problemów państwowych. W każdym państwie są podobne instytucje zajmujące się programami psychotronicznymi.
Taką właśnie pracę prowadziła moja grupa, gdy odwiedził mnie Kełdorowski. Zaczynałem już odczuwać zmęczenie tym projektem. I nie tylko z powodów natury moralnej. Byłem przekonany, że nasz kraj znajdował się pod stałą presją innych państw i trzeba go bronić. Męczyło mnie coś innego. Po pierwsze – praca ze skrajnie niezrównoważonymi ludźmi (gdybyście mogli być świadkami histerii, które mi codziennie urządzała grupa ekstrasensów!), po drugie – ciągłe ataki ze strony analogicznych grup przeciwnika (bóle głowy, niezrozumiałe i nieprzyjemne wydarzenia, konieczność ciągłej kontroli gotowości antytelepatów utrzymujących ochronę). Jeśli chodziło o projekt, rezultaty nie były najlepsze… Oczekiwano od nas natychmiastowych wyników, ale nie dawano czasu na dłuższe badania. Krótko mówiąc, marzyłem o rezygnacji z pracy nad projektem „Przyjaźń”.
Przyjąłem nową propozycję i stanąłem na czele nowego projektu pod nazwą „Pasterz”, będącego pod bezpośrednią pieczą Komitetu Centralnego Partii. W sytuacji malejącego patriotyzmu społeczeństwa aparat partyjny skupił się na znalezieniu odpowiedniego lidera, który byłby w stanie swą charyzmą połączyć ludzi i odbudować zachwiany autorytet partii.
Naszym zadaniem było wypracowanie systemu technik i chwytów, za pomocą których jedna osoba mogłaby kierować innymi, ale w taki sposób, by nikt nie zauważył żadnej manipulacji. Musieliśmy stworzyć takie techniki, które byłyby dostępne dla każdego człowieka, nawet zupełnie nieświadomego, o średniej lub słabej energetyce. Było to trudne, ale wykonalne. Wkrótce poznałem członków mojej nowej grupy – Aleksieja Gryszczaka, niepozornego, zrównoważonego człowieka o nadzwyczajnych zdolnościach telepatycznych, i Sergiusza Desmencowa, potężnego Ukraińca z najlepszymi w Związku Radzieckim wynikami w jasnowidzeniu i telepatii. Było nas więc czterech – Piotr Kełdorowski, Aleksiej Gryszczak, Sergiusz Desmencow i ja. Chcę, byście zapamiętali imiona tych osób, ponieważ to oni stworzyli system DEIR – system Dalszego Energoinformacyjnego Rozwoju. Zapamiętajcie je.
Nie będę was zamęczał opisem wszystkich wydarzeń, które miały miejsce podczas realizacji projektu. Byliśmy zmuszeni sprawdzać wszystko na sobie. Aby człowiek mógł kierować innymi, musi wzmocnić własną energetykę. Ale nie można tego osiągnąć bez odłączenia się raz i na zawsze od wszystkich manipulacyjnych wpływów z zewnątrz. Zrozumieliśmy poniewczasie, że dla takich niezależnych w naszym społeczeństwie nie ma miejsca.
Żeby wszystko szło zgodnie z planem, trzeba było się zabezpieczyć przed przeszkadzającymi impulsami podświadomości, opracowaliśmy więc własny system programów na zdrowie i sukces.
Zgodnie z wymaganiami klienta stworzyliśmy system sterowania innymi ludźmi, który stał się podstawową częścią nauczania i szkoleń. Program był już gotowy do zatwierdzenia, zwlekaliśmy jednak, zdając sobie sprawę, że dla nas było by to jednoznaczne z samobójstwem. Wyprzedziliśmy w swoim rozwoju i możliwościach naszego klienta i, co najgorsze, wyszłoby to natychmiast na jaw w czasie nauczania. Z inicjatywy Kełdorowskiego wprowadziliśmy do naszego programu elementy związane z przedłużeniem życia i zachowaniem zdrowia. Chcieliśmy stworzyć system doskonały. Utrzymanie doskonałego zdrowia i posiadanie umiejętności kierowania własną energetyką jest tak elementarnym zadaniem, że żaden z „profesjonalistów” nie traktował go poważnie. Ale myśleliśmy o ludziach, którzy mieli przyjść po nas.
Opracowaliśmy również sposoby podnoszenia osobistego magnetyzmu i charyzmy pozwalającej podporządkowywać sobie zwykłych ludzi.
Kełdorowski i Desmencow stworzyli system podnoszenia energetyki duszy i zastosowania wiary w charakterze narzędzia sterowania zjawiskami otaczającego świata. Wspólnie z Gryszczakiem opanowali także techniki życia po śmierci.
W taki sposób rozwój tego projektu wyglądał całkowicie inaczej, niż wyobrażał to sobie nasz klient.
W tym czasie sytuacja polityczna kraju zmieniała się z dnia na dzień. Odeszli Breżniew, Andropow, Czernienko… Nastał Gorbaczow i pierestrojka. Władza słabła w oczach. A my, czując się stosunkowo bezpiecznie, w 1989 roku zgłosiliśmy zakończenie swojej pracy. W ciągu tego roku przeprowadziliśmy szkolenie dla niektórych dość znanych ludzi, którzy do tej pory często pojawiają się na ekranach telewizorów. Ciekawe, że wszyscy ograniczyli swoją naukę tylko do opanowania umiejętności kierowania innymi. Żaden z nich nie zgodził się na pełny kurs.
W roku 1992 Kełdorowski i ja złożyliśmy wymówienie. Tak zaczęły się nasze nieszczęścia. Jako pierwszy zorientowałem się, że znaleźliśmy się pod ostrzałem broni psychotronicznej stosowanej z demonicznym wyrafinowaniem i potężną, porażającą mocą. Piotr umarł na zawał serca, Aleksieja Gryszczaka w 1994 zabił nowotwór. Ale zwolnić się nam pozwolili. Pomogły dobrze opracowane przez nas techniki ochrony, dzięki którym wytrzymaliśmy to, czego nie byłby w stanie znieść żaden nieprzygotowany człowiek. Siergiej Desmencow wykorzystał bałagan i wojny na terytorium byłego Związku Radzieckiego i wyjechał do Stanów. Ja zostałem, bo nie potrafię mieszkać gdzie indziej niż w swoim kraju. Ale od tej pory prawie nie widuję ludzi…
Poza tym mam przed sobą jeszcze jeden cel. Pewnego razu, gdy uświadomiliśmy sobie całą potęgę stworzonego przez nas systemu DEIR i zrozumieliśmy, że wiedza ta jest zbyt cenna, by ją zmarnować, wymieniliśmy się nawzajem upoważnieniami pozwalającymi każdemu z nas działać w imieniu pozostałych. Nie mogliśmy pozwolić, by uzyskana wiedza, która może dać nadzieję całej ludzkości, umarła razem z nami.
Ja, „Dimitri Wereszczagin”, przekazuję ten rękopis WAM. Działam w imieniu swoim i moich przyjaciół – odkrywców systemu DEIR. Ci, którzy będą naszymi uczniami, otrzymają nadzieję, wolność, odzyskają zdrowie. Będą żyć dłużej od innych, a los będzie im sprzyjał. Będą potrafili to, co dla zwykłego człowieka jest niedostępne. Szczęścia wam wszystkim!

Dimitri Wereszczagin (pseudonim), w imieniu swoim i w imieniu Piotra Kełdorowskiego, Aleksieja Gryszczaka, Sergiusza Desmencowa

Czytaj Więcej

Znajomość z DEIR

Szkoła DEIR, Szkoła Dalszego Rozwoju Energoinformacyjnego. Cóż to jest? Jakie zadanie stawia przed sobą i co wykorzystuje do jego realizacji?

Pomyślmy, co jest interesujące dla każdego człowieka we współczesnym świecie? Są oczywiście tacy, którzy siłą woli wyginają łyżki i przenoszą krzesła, ale jest ich niewielu i w realnym życiu te umiejętności trudno raczej zastosować, chyba że na scenie. Uzdrawianie też nie jest dla wszystkich, bo wymaga mnóstwa specyficznej wiedzy i całkowitego poświęcenia. Każdy natomiast ciągle stawia sobie cele, komunikuje się z innymi, coś tam w życiu posiada i nie chce tego stracić, a przeciwnie – dąży do pomnożenia. Wynika z tego, że najistotniejsza i najbardziej interesująca dla każdego byłaby umiejętność wyznaczania celu tak, aby był on osiągalny i żeby uniknąć rozczarowań przy jego osiąganiu. Dobrze byłoby, gdyby człowiek mógł sterować swoimi emocjami, samopoczuciem, mniej zależeć od otaczających go ludzi i przy okazji mieć możliwość uprzedzania ich działań w razie konieczności, nawet kiedy nie zwracaliby uwagi na nasze apele. Łatwiej jest spotykać się z najróżniejszymi ludźmi, rozumiejąc ich potrzeby, i lepiej jest mieć wpływ na sytuację i kierować ją w odpowiednią stronę. To wszystko jest w naszej szkole. Powyższe jest zestawem nawyków trzech pierwszych stopni. Najważniejsze, że każdy bez „strat własnych” jest w stanie znacznie podwyższyć swoje możliwości w krótkim czasie, ponieważ proponowany system pomaga szybko i optymalnie uformować i wypracować odpowiedni zestaw nawyków.

Aby wyżej wymienione właściwości posiąść w czasie dużo krótszym niż kilka lat, potrzebowaliśmy odpowiedzi na pytanie: co leży u podstawy tych wszystkich zjawisk? Jak człowiek podejmuje decyzje, co go motywuje, co decyduje, że coś się nam podoba lub nie? Zacznijmy więc od podstaw i spróbujmy to zrozumieć.

Szkoła DEIR nie na próżno zastała nazwana Szkołą Dalszego Rozwoju Energoinformacyjnego. Zrozumiałe wszystkim znaczenie słowa „rozwój” ma tu bezpośrednie zastosowanie. Co w takim razie oznacza dwuczłonowe słowo „energoinformacyjny”? Przypomnijmy psychologię, która jeszcze na początku ubiegłego wieku dzieliła psychikę na dwie części – świadomą i nieświadomą. Dawno już zostało zauważone, że świadomość nie otrzymuje pełnej informacji o tym, co jest odnotowywane przez narządy zmysłów.
Wystarczy przypomnieć dość znany fenomen 25 – go kadru: oko rejestruje kadr, a świadomość tego nie zauważa. Ludzkie ciało reaguje na niewielkie wahania temperatury i ciśnienia atmosferycznego, a świadomość, jak poprzednio, nie „orientuje się” w zachodzących zjawiskach. A jeśli już mowa o fizjologii, nie wyliczamy przecież, jakie mięśnie trzeba rozluźnić i napiąć, aby podnieść rękę, po prostu ją podnosimy. Serce i płuca ciągle pracują również bez udziału świadomości. Przykłady można mnożyć. Nasze organy czuciowe rejestrują mnóstwo sygnałów zewnętrznych, ale nie docierają one do świadomości. Można jednak pokusić się o wnioskowanie, że dokądś te sygnały dochodzą i jakieś zmiany wywołują.

Gdzie zatem odkładają się sygnały z zewnątrz? Rozumie się samo przez się, że w przestrzeni, którą umownie nazwaliśmy „nieświadomością”. Odkładają się jednak specyficznie, gromadzą się dopóty, dopóki ich „masa całkowita” nie stanie się wystarczająca do przyjęcia przez świadomość. Stają się wtedy częściowo dostępne świadomości w postaci znanych odczuć, często zwanych „intuicją”. Pewna znacząca treść tworzy się w nas nagle, spontanicznie, bez uprzedniej analizy i świadomego zbierania informacji – „po prostu wiem, i tyle”.

Z sygnałami płynącymi z „nieświadomości” wiążą się reakcje emocjonalne. Zwróćcie przy tym uwagę, że impulsy pochodzące z głębi stanowią przyczynę naszego działania. Najpierw emocja, potem działanie, a potem próba wyjaśnienia, dlaczego tak, a nie inaczej, postąpiliśmy. I jeśli uważnie określicie, dlaczego myślicie o czymś, dlaczego powstają takie czy inne myśli, wyraźnie zauważycie, że to właśnie emocje decydują o kierunku i intensywności pracy świadomości.
Jeśli więc chcemy powiększyć nasze możliwości, to przede wszystkim zwróćmy uwagę na umiejętność sortowania tych sygnałów i kierowania nimi. Dla ułatwienia pracy wykorzystaliśmy terminologię potoczną – pole, ciało eteryczne, energia. Bo jak jeszcze można nazwać coś tak niejednoznacznego a dającego konkretne rezultaty? Takie zjawiska zawsze nazywano „polem” i „energią”.
Szkoła DEIR maksymalnie „oczyściła” te pojęcia z kontekstu mistycznego i ograniczyła zakres ich znaczenia do obszaru psychologii i filozofii, na ile to było możliwe. W tym celu stworzono w szkole kierunek nazwany „psychologią interfejsu”, gdzie wykorzystywane przez nas zjawiska znalazły wyjaśnienie z naukowego punktu widzenia. Możecie się z tym zapoznać w książkach „DEIR”,1 ,2 ,3, 4, 5/1, 5/2, 5/3 stopnie.

Stworzyliśmy w rezultacie logiczny, przejrzysty, zamknięty i łatwo przyswajalny system, który szybko znajduje zastosowanie w codzienności. Łatwość opanowania systemu wyjaśnia słowo „dalszy” – w nazwie szkoły. Rzecz w tym, że z opisywanymi sygnałami z „nieświadomości” wszyscy mieli do czynienia, o czym ludzie przekonują się na samym początku zajęć. Dlatego nie uczymy się czegoś niezwykłego. Każdy człowiek posiada już pewne doświadczenie, a nam wypada tylko wyizolować pewne sygnały z całej ich różnorodności, odczuć te potrzebne i nauczyć się pracować z nimi.

 

Czytaj Więcej

Zasady rejestracji na pierwszy stopień

1 STOPIEŃ Warszawa, Pl.Inwalidów 10

termin na stronie głównej: deir,pl

Zajęcia prowadzi
Wykładowczyni Ruslana Krasiukowa

Zajęcia prowadzone są w języku rosyjskim z tłumaczeniem na język polski.

Na wszystkich zajęciach obowiązuje surowy zakaz używania telefonów komórkowych (oprócz przerw).
Jeśli termin zajęć jest dla Ciebie idealny to:
Wpłać zaliczkę 300 PLN na konto:
551090 1056 0000 0001 1050 9215
Santander
BEATA ZILINSKAITE
tytułem (Deir 1, telefon, Imię i Nazwisko uczestnika)”
albo PayPal na:[email protected]
Resztę, 1300zł.dopłacisz gotówką na zajęciach.
Na pierwszy stopień zniżek nie ma!
I stopień zajęcia praktyczne z istotą „Strażnik” = 1600 zł
Wyślij sms (+48731024044) do Kierownika
z informacją: Stopień, Imię i Nazwisko,tel i czekaj na potwierdzenie rejestracji!!
W przypadku rezygnacji/nieobecności na zajęciach zaliczka nie jest zwracana!!
Jeśli 7~10 dni przed planowanym terminem zajęć będzie zarejestrowanych mniej niż 12 osób,to prawdopodobnie zajęcia zostaną przełożone na inny termin.
Zostaniesz o tym powiadomiony/a sms/lub mailowo.
W tym przypadku zaliczka zostanie zwrócona na konto z którego przyszła w ciągu 7dni.
Jeśli wpłata była dokonana przez pocztę lub z konta innej osoby, to prosimy o natychmiastowy kontakt w celu ustalenia szczegółów zwrotu.
Zaliczkę można również zatrzymać w banku do następnych zajęć.
Adres zostanie podany (sms) po pełnej rejestracji.
Nocleg i wyżywienie uczestnicy organizują we własnym zakresie.

Na wszystkich zajęciach obowiązuje surowy zakaz używania telefonów komórkowych (oprócz przerw).

Czytaj Więcej